(© FOT. MAŁGORZATA BIELEWICZ)

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij

Policja w Bystrzycy Kłodzkiej bada przyczyny wypadku do jakiego doszło w sobotę w Gorzanowie, podczas 21. Rajdu Dolnośląskiego. Ranny został 60-letni mieszkaniec Gorzanowa, który wciąż przebywa w szpitalu w Polanicy-Zdroju.

Przypomnijmy. Na ostatnim, sobotnim odcinku specjalnym w Gorzanowie, z trasy wypadła załoga Jarosław Kołtun – Tadeusz Burkacki. Samochód najpierw staranował drewniane ogrodzenie przydrożnego domu, po czym zniszczył skrzynkę gazową i uderzył w ganek, na którym siedzieli mieszkańcy. Auto dachowało, ale kierowca i pilot praktycznie nie odnieśli żadnych obrażeń. Poszkodowany został natomiast właściciel domu, który doznał urazu głowy i ogólnych potłuczeń ciała. Nie wiadomo jak długo pozostanie w polanickim szpitalu. Rodzina poszkodowanego mężczyzny nie kryje zdenerwowania. Twierdzi, że rajd, który poprowadzony został w terenie zabudowanym, powinien być lepiej zabezpieczony.
- Nie może być tak, że człowiek przed własnym domem zostaje staranowany przez auto. Mój teść nie jest kibicem rajdowym. Siedział przed domem na ganku i zwyczajnie pił kawę - mówi zięć poszkodowanego mężczyzny.
Iwona Petryla, rzecznik prasowy 21. Rajdu Dolnośląskiego podkreśla, że samochodowa impreza była dobrze zabezpieczona.
- Winę za wypadek ponosi kierowca, który najprawdopodobniej przecenił swoje możliwości i nie zwolnił w odpowiednim momencie. Dlatego to on ponosić będzie wszelkie konsekwencje związane z tym zdarzeniem - podkreśla Iwona Petryla.

Wiadomości

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!