Ksiądz z Ruszowa na wolności. Czy mieszkańcy przywitali go z otwartymi rękoma?

Justyna Orlik
Piotr Krzyżanowski
Piotr M., były proboszcz parafii w Ruszowie, został skazany na 5 lat więzienia i dożywotni zakaz pracy z dziećmi. Wyrok był nieprawomocny. Decyzją Sądu Okręgowego w Jeleniej Górze na apelację poczeka na wolności.

Ruszów to wieś licząca niespełna 2 tysiące mieszkańców. W niewielkiej parafii pw. Zmartwychwstania Pańskiego, w zaciszu plebanii, ksiądz molestował dwie niepełnosprawne intelektualnie dziewczynki. Matka jednej z nich zgłosiła sprawę na policję. W sprawie księdza wszczęto śledztwo już w maju 2019 r., a w październiku rozpoczął się proces, który ujawnił, że w przeszłości Piotr M. również wykorzystywał dzieci. W trakcie rozprawy przesłuchano wychowanki księdza z parafii we wrocławskim Brochowie. Dorosłe już kobiety zeznały, że w latach 80. duchowny dotykał je w miejscach intymnych i nakłaniał do pocałunków.

Poczeka na wolności

Po przesłuchaniu świadków sąd nie miał wątpliwości, co do winy oskarżonego i skazał go na 5 lat pozbawienia wolności oraz dożywotni zakaz pracy z dziećmi. Obrońca Piotra M. odwołał się jednak od wyroku i decyzją Sądu Okręgowego w Jeleniej Górze były już proboszcz został wypuszczony z aresztu. Na rozprawę apelacyjną poczeka na wolności.

Sprawa księdza z Ruszowa od początku budziła wiele kontrowersji, m.in. za sprawą mieszkańców, którzy tłumnie stawiali się na rozprawach w Sądzie Rejonowym w Zgorzelcu. Wielu z nich oskarżało matki dziewczynek o kłamstwo i towarzyszyło proboszczowi, gdy ten wchodził do sądu i na salę rozpraw. Parafianki trzymały w rękach różańce, śpiewały psalmy i modliły się na głos. Część z nich zachowywała się agresywnie. Kiedy ksiądz wysłał do wiernych list z aresztu, pod petycją o ukaranie prokurator podpisało się aż 300 osób.

Z informacji udzielonych przez mieszkańców Ruszowa wiemy, że Piotr M. wrócił już na wieś, a część parafian przywitała go z otwartymi rękoma. Środowisko jest podzielone, ale są tacy, którzy nadal nie wierzą w winę księdza lub starają się racjonalizować jego pedofilskie czyny.

Decyzja Sądu Okręgowego w Jeleniej Górze oraz stanowisko kurii legnickiej, dotyczące Piotra M. budzą skrajne reakcje. Adam Nowak, obrońca ofiar, udzielił komentarza w sprawie:

- Jestem daleki od piętnowania sądów. Najprawdopodobniej nie było możliwości na wcześniejsze wyznaczenie terminu rozprawy apelacyjnej. Rozumiem też, że areszt nie jest po to, żeby zastępował karę, bo nie taka jest jego rola. Zebrano cały materiał, a dowody zostały zabezpieczone. Z drugiej strony mamy dziewczynek były przerażone, bo nie dość, że wyrządzono wielką krzywdę ich córkom, to doszło do rzeczy niesłychanej. Wbrew dekretowi biskupa Zbigniewa Kiernikowskiego, który zakazał sprawcy wracać do Ruszowa, ten pojawił się na parafii. Mam nadzieję, że wobec niego zostaną wyciągnięte konsekwencje, bo rozumiem, że kościół wstrzymuje się z ferowaniem wyroków w związku z nadużyciami na decyzję sądu apelacyjnego, ale nie może być tak, że Piotr M. lekceważy decyzję przełożonego. Druga sprawa jest taka, że nikt z kurii legnickiej nie skontaktował się z pokrzywdzonymi. Zabrakło tego, żeby biskup przyjechał do parafii i zainteresował się losem rodzin.

Adam Nowak za fatalną sytuację w parafii w Ruszowie obwinia lokalnego administratora z kurii legnickiej, który nie ma żadnej kontroli nad atmosferą panującą wokół sprawy. Jego zdaniem stanowcze kroki powinien podjąć również biskup i nawołać do skorygowania postaw części parafian, bo ofiarami księdza są dwie upośledzone dziewczynki, którym trzeba pomóc. Jak tłumaczy obrońca pokrzywdzonych, nie chodzi o pieniądze, ale o to, żeby do części mieszkańców dotarł jasny apel od biskupa.

Rozprawa jesienią

Z informacji udzielonych przez Tomasza Skowrona, rzecznika prasowego Sądu w Jeleniej Górze, wynika, że Piotr M. będzie odpowiadał z wolnej stopy. Ksiądz opuścił areszt po wpłaceniu kaucji w wysokości 80 tys. złotych. Rozprawa apelacyjna odbędzie się prawdopodobnie w październiku lub na początku listopada. W opinii sądu, po przesłuchaniu większości świadków i zebraniu materiału dowodowego, nie było przesłanek do przetrzymywania księdza w areszcie. Na pytanie o to, w jak wielu przypadkach molestowania dzieci, ich sprawcy są wypuszczani na wolność przed rozprawą apelacyjną, odpowiedział:

- Należałoby sięgnąć do danych statystycznych, ale pamiętam przypadki, w których oskarżeni odpowiadali z wolnej stopy.

Ksiądz z Ruszowa opuścił areszt i będzie musiał, co tydzień, stawiać się na komisariacie policji w Pieńsku. Społeczność we wsi jest podzielona, a biskup kurii legnickiej milczy. Matki ofiar oraz ich dzieci nie mają wyjścia. Będą mieszkały w jednej miejscowości ze swoim oprawcą.

Szykuje się rozpad koalicji?

Wideo

Materiał oryginalny: Ksiądz z Ruszowa na wolności. Czy mieszkańcy przywitali go z otwartymi rękoma? - Zgorzelec Nasze Miasto

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3